WIBRACYJNY .IRUS

Każdy wirus wibruje w określonym spektrum częstotliwości i aby mógł wbudować się do ludzkiego organizmu musi synchronizować z naszym DNA.

W czasie weekendu odwiedziła mnie sąsiadka, pani Hania. Zacna kobieta, jakby zapewne powiedział mój przyjaciel Krzysiu Czarnota, który wciąż posługuje się pięknym staropolskim językiem. Pani Hania w pełni zasługuje na takie określenie, bo jest niezwykle ciepła, uczynna i radosna. Jej charakterystyczny głos słychać na całej naszej uliczce, gdy „wisi na płocie” i rozmawia z przechodniami, bo uwielbia dzielić się swoimi emocjami. A są to emocje z najwyższej półki, pełne radości, beztroski i zachwytu nad każdym rozkwitłym kwiatkiem w jej ogródeczku, każdym promieniem słońca i każdą kroplą deszczu, tak potrzebnego dla jej ukochanych roślin.

Nie jest majętna, więc nie może sobie pozwolić na porządne podlewanie, co najwyżej koneweczka do ręki, aby poratować roślinki, które sobie nie dają rady. Jest schorowana i cierpi na ból kolan, rąk, kręgosłupa a mimo to brzmi jak dzwoneczek szczęścia, nie skarżąc się, że coś ją boli. I żeby nie było, pani Hania jest córą Kościoła, a więc msze, pielgrzymki, sypanie kwiatków i te rzeczy. Nie ma telewizora, ale radio Maryja i owszem, nie jest więc kimś z mojej bajki, a mimo to bardzo się lubimy i szanujemy. I właśnie ta pani Hania przyszła lekko przestraszona, bo ktoś naopowiadał jej o wirusie wibracyjnym, który ma wykończyć wszystkich żyjących na niższych wibracjach.

Większość czytelników na pewno zna tę koncepcję, bo mówi się o niej od dawna. Jej wyznawcy powołują się na Globalną Ligę Narodów Galaktycznych, starszynę Anshar i Zulu, Zulusa Emmi i mnóstwo innych dziwnych bytów. Dla tych, którzy nie wiedzą, o co chodzi: Ludzkość ma niewiele czasu na podniesienie wibracji i przejście w kolejny wymiar. Nie jest to trudne, szczegóły macie w mojej książce „Miłość rządzi”. W telegraficznym skrócie: mamy żyć w wibracjach bezwarunkowej miłości, aby się tam dostać. Wszyscy inni, którzy wciąż tkwią w wibracjach strachu, nienawiści, rozpaczy, obwiniania zostaną zainfekowani wirusem wibracyjnym i… odejdą tam, gdzie wciąż panują niskie wibracje.

Zapewne u ortodoksyjnych misjonarzy rozwoju duchowego Pani Hania nie zakwalifikowałaby się do osób z rozbudzoną i poszerzoną świadomością. Ja bym jednak sugerował, aby lepiej sami rozpoznali, w jakim są stanie emocjonalnym. Nie jest przecież tajemnicą, że nasze emocje tworzą tarczę obronną przeciw patogenom lub są dla nich otwartą bramą. W zasadzie każdy wirus wibruje w określonym spektrum częstotliwości i aby mógł wbudować się do organizmu, musi synchronizować z naszym DNA. A na taką synchronizację wpływa stan emocjonalny, w jakim jesteśmy. Zachorowalność jest uwarunkowana tym, jak wibrujemy, więc może nas zabić nie sam wirus, ale brak panowania nad swoimi emocjami. Przebywanie w częstotliwościach niskich paraliżuje system immunologiczny, a więc koncepcja śmiercionośnego wirusa ma swój chory sens.

Nie piszę tego po to, żeby wywoływać kolejny temat do wywoływania strachu – jak pisała kilkakrotnie Andżelika, bo większość czytelników jest uodporniona, mam nadzieję, na przepowiednie tego typu. To po pierwsze, a po drugie nie mam nic przeciwko takiemu wirusowi. Chyba to niezłe wyjście, by oddzielić ziarno od plew i pozbyć się raz na zawsze wszystkich kłamców, łajdaków, sadystów, degeneratów i szubrawców. O ile wyższa inteligencja będzie umiała precyzyjnie ich namierzać. Gdyby jednak coś jej się pokićkało i zakwalifikowałaby do utylizacji takich ludzi jak pani Hania, to ja też się zgłaszam do utylizacji. I niech to sobie zapisze w moich papierach Globalna Liga Narodów Galaktycznych, starszyna Anshar i Zulu, Zulus Emmi i wszystkie inne wyższe byty, które wpadły na taki popieprzony pomysł. 

p.s.

Od czasu do czasu dostaję pytania, czy można się gdzieś ze mną spotkać, chodzi o  publiczne spotkanie, rzecz jasna. Taka okazja nadarzy się 29 lipca (piątek) o godz. 19 na Wilanowie. W Warszawie – to oczywiste. Właściciel „Normobarii Wilanów” organizuje spotkanie autorskie w komorze normobarycznej. Prawda, że brzmi egzotycznie? Dlatego nie mogłem odmówić. Ci, którzy mają ochotę na coś takiego, powinni zatelefonować pod numer: 509 139 302 i zamówić miejsce, bo spotkanie będzie niezwykle, ale to niezwykle kameralne. Do zobaczenia zatem!

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments