ŻYWNOŚĆ PRZYSZŁOŚCI (dla zdrowotności)

Każda kulka sampy, oprócz składników pokarmowych zawiera energię, która zastępuje wartość jednego standardowego posiłku.

Problem z żywnością mają wszyscy: i bogaci i biedni. Bogaci z jakością a biedni z ilością pożywienia. Rocznie 11 milionów dzieci umiera z głodu, 800 milionów ludzi idzie spać niedożywiona, 2 miliardy cierpi na niedobór mikroskładników odżywczych, ale za to 2 miliardy ma nadwagę lub otyłość. Nie wchodźmy teraz w ogromny problem marnowania żywności, skupmy się na idealnym posiłku, który dostarczałby człowiekowi wszystkich składników potrzebnych dla zdrowia. Podobno raz już mieliśmy coś takiego, tyle że sporządził go sam Jahwe i to nie dla wszystkich, tylko dla narodu wybranego. Chodzi mi o mannę z nieba, rzecz jasna.

Marzenia o czymś takim pozostały, chociaż w zdecydowanej większości nie należymy do narodu wybranego. Zamiast godzinami sterczeć przy garach, wystarczyłoby połknąć jakąś mannę w pigule, popić wodą i w ten sposób dostarczyć ciału wszystkiego, czego mu potrzeba. To byłoby błogosławieństwo dla wszystkich zapracowanych na maksa, z konieczności pochłaniających w biegu niezdrowe fast-foody. I taką żywność już się tworzy, chociażby dla potrzeb kosmonautów, którzy nie zabierają przecież w przestrzeń kuchni i garów. Coraz częściej oferty tego typu pojawiają się także dla zwykłych ludzi i nie mam tu na myśli tak popularnej diety pudełkowej.

A gdybyśmy tak mogli przygotować coś takiego sami? Nie mówię, żeby piguły stosować codziennie, ale gdy jesteśmy w podróży na przykład, albo gdy chcemy oczyścić organizm z toksyn po fast-foodach? Nie mówiąc już o głodzie podczas wojny, a to coraz bardziej realna perspektywa. Sąsiedzi już głodu doświadczają, więc przygotowane wcześniej „piguły” mogłyby uratować im życie. Tym bardziej że sampa przygotowana we właściwej formie, może być przechowywana przez wiele lat! Co to jest sampa? Anna przysłała mi przepis na przygotowanie takich „piguł” a w zasadzie kulek sampy. Każda kulka, oprócz składników pokarmowych zawiera energię, która zastępuje wartość jednego standardowego posiłku. Trzy razy dziennie po kulce i możesz wchodzić na Mount Everest!

Okazuje się, że całe to gromadzenie puszek, mąk, cukru czy ziemniaków nie ma najmniejszego sensu. Wystarczy przygotować sobie zapas sampy i spokojnie czekać na wojnę. To świetne wyjście na trudne czasy, tym bardziej że składnikami są ogólnie dostępne produkty: czerwona fasola, ciecierzyca, soczewica, suszona kukurydza, orzeszki ziemne, miód, zielony banan, soja w ziarnach i suszona pszenica. Przygotowanie jednak wymaga uruchomienia różnego rodzaju energii: od wściekłości do miłości! To trochę skomplikowane więc zainteresowani mogą sobie wejść w ten link, gdzie znajdą oryginalny przepis.

Problemem dla mnie jest pochodzenie tego przepisu, bo w tekście napisano, że: niniejsze informacje zostały przekazane ludziom przez wyższe hierarchie. Wyższe hierarchie czego? – aż się prosi zapytać. Niestety, odpowiedzi w tekście nie ma. Dlatego z dużą ostrożnością podchodzę do sampy, zbyt efektywnej jak na moje doświadczenia życiowe. Żeby z 5 kilogramów masy wychodziło 1700 kuleczek? To zapas jedzenia na półtora roku dla jednej osoby! Żywność przyszłości to zatem czy raczej zwykła ściema? Tak czy siak, gdyby ktoś z Was zdecydował się na przygotowanie sampy to bezczelnie wpraszam się na degustację. Do poniedziałku zatem!