ZAUFANIE DO WŁADZY

Zaufanie – znasz to uczucie i ufasz władzy? To nie jest łatwe pytanie w tych czasach, prawda?

Zaufanie – znasz to uczucie i ufasz innym? To nie jest łatwe pytanie w tych czasach, prawda? A przecież zaufanie jest czymś zupełnie naturalnym dla dziecka! Dziecko jest ufne, ale po drodze w dorosłość ufność rozmywa się w natłoku pospolitych oszustw i wielkich afer. Im częściej byliśmy oszukani, tym bardziej stajemy się nieufni, a im bardziej jesteśmy nieufni, tym częściej zostajemy oszukani. Załatwia to Podświadomość, która zawsze spełnia nasze oczekiwania. Boimy się, że ktoś nas oszuka? Masz rację – mówi Podświadomość i zrobi wszystko, żeby ktoś nas oszukał. 

Widocznie nasze społeczeństwo jest już niezwykle rozwinięte duchowo, skoro ma takie zaufanie do władzy. Nigdy jeszcze nie obserwowałem tak ogromnego oddania i podporządkowywania się wszystkim poleceniom, nawet tym najgłupszym. Byłem przekonany, że nieposłuszeństwo obywatelskie wyssaliśmy z mlekiem matki, a tu taka uległość! Wiadomo, o co chodzi? Wiadomo. Nawet najdurniejszy psycholog wyjaśni, że historycznie rzecz biorąc, nieposłuszeństwo obywatelskie wynikało z oporu przeciwko zaborcom, ale ja nie muszę zaglądać do historycznych annałów, bo pamiętam to z autopsji.

Co prawda urodziłem się po wojnie, ale wychowałem się w jej atmosferze. Słuchałem niekończących się opowieści, jak np. ukrywało się świnie przed Niemcem. Pomimo niewyobrażalnej kary, którą mogła być śmierć, Polacy robili wszystko, aby nie podporządkować się okupantowi. I niektórzy ginęli naprawdę. Wspominam tu o zwykłej świni, a nie o partyzantce gdy deszcz jesienny deszcz smutne pieśni grał, mokły na nim karabiny, hełmy kryła rdza. Nie chcę mówić o martyrologii, mówię o zwykłym życiu i zaufaniu do władzy.

Za „komuny” nic się nie zmieniło i świnie wciąż ukrywało się przed poborcami, którzy egzekwowali „obowiązkowe dostawy”. Co prawda za ukrywanie świni już nie rozstrzeliwano, ale do więzienia wsadzano jak najbardziej. Sam już w tym uczestniczyłem i gdy pewnego razu poborca zapytał mnie, gdzie ojciec chowa świnię, byłem dokładnie poinstruowany jak mam odpowiedzieć i jako czterolatek odpowiadałem pewnie i dumnie – w dupie! Nie było łatwo manipulować takimi ludźmi, bo nieposłuszeństwo obywatelskie dotyczyło każdego Polaka patriotę! Aż do czasu gdy Joasia Szczepkowska ogłosiła upadek komuny i pojawiło się prawdziwe zaufanie do władzy.

Z rozbawieniem patrzę teraz, jak potulny zrobił się mój naród! Żadnych protestów, manifestacji, co najwyżej spacer w maseczkach!  A z jaką ochotą biją się o szczepionkę! Szczepionka nie świnia, ale wydaje mi się, że każdy powinien wiedzieć, co mu daje. Skąd? Od władzy! Władza mówi o tym przecież oficjalnie! Tłumaczy jak krowie na rowie, że szczepionka nie chroni przed zakażeniem! Zaszczepiony może być także nosicielem i zarażać innych. I tylko czasami, sporadycznie, po podaniu szczepionki pojawia się zakrzepica lub działania niepożądane takie jak zmęczenie, ból głowy, dreszcze, ból stawów, gorączka i obrzęki. Co najważniejsze, te ochronne, choć mocno wątpliwe właściwości ustają po roku więc znów za rok szczepionka, za rok cały, już niedługo, coraz bliżej  – za rok cały! Trzeba naprawdę mieć zaufanie  do władzy, żeby cieszyć się, że już niedługo, coraz bliżej  – za rok cały!