CZYSTA ŚWIADOMOŚĆ

Czysta świadomość to nic innego jak doświadczenie przerwy pomiędzy jedną myślą a drugą.

Czysta świadomość jest już w zasięgu naszych możliwości. Mam nadzieję, że nie ma ani jednej czytelniczki i ani jednego czytelnika tej strony, którzy nie wiedzą jak opanować gonitwę myśli w swojej głowie. Wszystkim odpowiada rola kota czającego się przy mysiej dziurze? Dziś jednak starajcie się zwrócić swoją uwagę na przerwę pomiędzy jedną myślą a drugą. Na początku to może być minuta lub krócej, ale wraz z treningiem przerwa zacznie się wydłużać. A co powiecie na pół godziny? A może godzina? To jest możliwe, ale trudne, a mnie nie chodzi o bicie żadnych rekordów. Istotne jest, abyśmy jedynie doświadczyli przerwy pomiędzy myślami i tyle.

Dlaczego jest to takie ważne? Bo dość łatwo zauważyć, że w miarę trenowania umiejętności zatrzymywania myśli i pozostawania w coraz dłuższej przerwie nasze ciało rozluźnia się coraz bardziej, a kolejne nadchodzące myśli są spokojniejsze. Chcąc nie chcąc zaczynamy się relaksować bez specjalnych zabiegów z naszej strony. Nie trzeba liczyć baranów, rozluźniać poszczególnych mięśni, powtarzać w myślach jakiejś mantry – wystarczy zatrzymać myśli i obserwować przerwę pomiędzy nimi.

I teraz najważniejsze. Ta przerwa to nasza czysta świadomość. Ten stan określany jest jako doświadczenie nie-doświadczenia. Kocham uproszczenia, więc pozostańmy przy czystej świadomości. Kiedy uczyłem się jej odczuwania, starałem się co jakiś czas skupiać na zatrzymywaniu myśli nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy robiłem inne rzeczy. Na przykład prowadziłem samochód, plewiłem w ogrodzie albo robiłem porządki na półkach. Czysta świadomość, a w zasadzie sama czynność jej doświadczania powtarzana często przynosi przecież sporo energii, likwiduje stres i poprawia nastrój.

Dlatego nie warto lekceważyć tego ćwiczenia, bo to podstawa do dalszych zdumiewających doświadczeń, które możemy opanować. Czysta świadomość jest biletem wstępu do zaczarowanej krainy kwantowych cudów. Nie ruszymy jednak dalej jeśli nie będziemy umieć na zawołanie przywołać pustki w głowie, czyli przerwy pomiędzy myślami. Zastanówcie się jednak czy tego chcecie naprawdę, bo takie umiejętności mogą wprowadzić w konfuzję Waszych znajomych.

Podczas ostatniego majowego weekendu wybrałem się w rodzinne strony, czyli mojego fatherlandu! Jeden z dawnych znajomych potrzebował pomocy, bo cierpiał z powodu bólu kolana, a ja zaproponowałem, że mu pomogę. Odmówił. Jego przyjaciel zdradził mi potem, że bał się skorzystać z moich umiejętności, żeby nie trafić po śmierci do piekła. Okazuje się, że w moich rodzinnych stronach uważany jestem za wcielenie szatana a mój kunszt za połączenie z siłami piekielnymi. Z tego powodu nikt tam nie czyta także moich książek. Napisałem o tym, żebyście wiedzieli czego możecie się spodziewać po cudownie wyedukowanych kościelnie współmieszkańcach gdy już będziecie umieć zrobić to i owo. Ostrzegam, żeby nie było!

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments