KOŚCIÓŁ WSTRZEMIĘŹLIWY

Na pewno zauważyliście, że polski Kościół rzadko, albo prawie nigdy nie wypowiada się na tematy bulwersujące opinię publiczną. Z jedynym wyjątkiem, gdy coś zagraża interesom Kościoła!

Na pewno zauważyliście, że polski Kościół  rzadko, albo prawie nigdy nie wypowiada się na tematy bulwersujące opinię publiczną. Z jedynym wyjątkiem, gdy coś zagraża interesom Kościoła! Wtedy hierarchowie potrafią grzmieć i to bardzo głośno. W innych sytuacjach Kościół jest zawsze mocno wstrzemięźliwy a swoich nadpobudliwych kapłanów (zdarzają się tacy) natychmiast przywołuje do porządku i ustawia w szeregu.

Nie inaczej jest w sprawie trzydziestki uchodźców przetrzymywanych na granicy wschodniej. Wszyscy znają ten problem, bo akurat jest nagłaśniany w mediach i każdy chce na nim zbić kapitał polityczny. A Kościół milczy jeśli nie liczyć głosu poszczególnych kapłanów. Ten Kościół, który ma pełne usta frazesów o miłości, nie jest w stanie wykrzesać z siebie odrobiny tej miłości dla garstki uciekinierów! Nie będę tego dalej omawiał, bo każdy człowiek rozwinięty duchowo nie ma żadnych dylematów jak z nimi postąpić. Ale Kościół ma, jak najbardziej! U nich Frasyniuk na pewno nie dostanie rozgrzeszenia za to co powiedział.

Ciekawe zatem dlaczego hierarchowie nie mają żadnego dylematu z plandemią? Nie tylko potulnie wykonują wszystkie polecenia, zamykają kościoły gdy trzeba, liczą owieczki na mszach, rysują linie dystansu na posadzkach kościelnych, wszystko bez najmniejszego sprzeciwu! To jeszcze nic! W swoim zapędzie wspierania władzy organizują przykościelne punkty stonkowania! Zamiast wzbudzać w swoich owieczkach wiarę w opiekę boską i pewność w boską ochronę straszą ich wirusem nie gorzej od TVN-u i TVP! Papież Franciszek wysyła zresztą z Watykanu ten sam sygnał: bać się, izolować i stonkować!

W tej sytuacji każdy odbiegający od normy głos kapłana wzbudza uzasadnione podniecenie, przynajmniej we mnie. Czy kapłan, który publicznie, jasno i jednoznacznie wypowiada się o głupawce plandemicznej nie zasługuje na uwagę? Czy kapłan, który otwiera swój kościół w czasie lockdownu, kiedy władza tego zabrania, nie jest tego wart? Pewnie, że wisi nad nim wyrok, który zapewne wkrótce zapadnie, bo władza nie patyczkuje się z sukienkowymi w sprawach dla niej istotnych. To go jednak nie odstrasza i wbrew wszystkim dalej niesie dobrą nowinę — nie lękajcie się!

Nie jest Polakiem — zapewne tak pomyśleliście i nie macie racji. To Artur Pawłowski, tyle że z Kanady. Na każdym kroku jednak podkreśla swoją polskość. I nie jest księdzem, tylko pastorem kongregacji Cave of Adullam w Calgary. Na fotce widzicie, jak go zatrzymują za łamanie covidowych obostrzeń. Posłuchajcie zresztą jego wystąpienia na dożynkach u Tadeusza Rolnika. Naprawdę warto! I żeby nie było — do mnie nie trafiają religijne aspekty jego wystąpienia, ale tylko te… po prostu ludzkie. Te ludzkie jak najbardziej!