LAPACHO (dla zdrowotności)

Lapacho zawiera dużo mikroelementów, ale nie po to pijemy ten niezbyt smaczny napój. Pijemy, bo niesamowicie wzmacnia nasz układ odpornościowy!

Nie wiem, czy obserwujecie to w swoim środowisku, ale ja zauważam coraz więcej „letnich zaziębień”, czyli drobnych infekcji. Mają dość łagodny przebieg: ot… ból głowy, kości, gardła, katar, czasami podwyższona temperatura. Zestrachany oglądacz TV natychmiast biegnie do przychodni i jest gotów położyć się pod respirator. Wybudzeni sięgają po witaminę C, witaminę D3, węgiel i milion różnych nalewek i herbatek, którymi kiedyś ratowały nas nasze babcie. Magda, jedna z moich patientek poprosiła, abym napisał coś o lapacho, bo ona jest nim zachwycona i zawsze w takich przypadkach serwuje sobie lapachową kurację.

Kiedyś piłem herbatkę z lapacho, czego ja już zresztą nie piłem! Lapacho jest długowiecznym drzewem z Ameryki Południowej. Ponoć niektóre egzemplarze mają po 700 lat i wykazują ogromną odporność, którą Indianie wykorzystują, aby podnieść swoją. Z kory tego drzewa robią sobie herbatkę i popijają w razie potrzeby. Taką korę można łatwo kupić w Internecie, więc Magda podała przepis, jak ją robi: Wsypuje dwie łyżki kory do 2 lirów wody i zagotowuje. Potem jeszcze gotuje na małym ogniu, pyr, pyr, pyr około 15 minut  i jeszcze 15 minut trzyma pod przykryciem po zdjęciu z ognia. Potem przecedza i pije po przestudzeniu co jakiś czas. Pięć lub sześć kubeczków w ciągu dnia. Też tak robiłem, więc wszystko się zgadza.

Lapacho zawiera dużo mikroelementów: żelazo, mangan, magnez, wapń, ale nie po to pijemy ten niezbyt smaczny napój. Otóż lapacho zawiera lapachol, czego nietrudno było się domyśleć, ale ważne jak on działa na nasze ciało. Niesamowicie wzmacnia nasz układ odpornościowy i to do tego stopnia, że nie tylko radzimy sobie z wirusami, ale z wszystkimi komórkami, które nie są macierzyste w naszym organizmie! Pozbywamy się zatem „przy okazji” bakterii, pasożytów, wszelkiego rodzaju grzybów i pleśni! To samo dzieje się z toksynami, czasami jednak ciało pozbywa się ich zbyt radykalnie szczególnie wtedy gdy ktoś jest porządnie „zatoksyczony” (nałogowi palacze, alkoholicy) i następują takie przyjemności jak mdłości, biegunka i wymioty.

Mimo wszystko to jest dobra wiadomość na temat działania lapacho, pora na tę złą. Nasz rozbujany lapacholem układ odpornościowy może także zacząć zwalczać protezy, przeszczepy, wszystko to, co jest w naszym ciele nie nasze. Z tego powodu istnieje duże prawdopodobieństwo poronienia dla kobiet w ciąży, bo płód może być potraktowany jako ciało obce. Byłbym zatem ostrożny nie tylko przez cały okres ciąży, ale również podczas starania się o dziecko. A gdy już mamy to wystarane dziecko, też bym mu lapacho nie podawał. I nie piłbym go jeśli brałbym jakieś leki, szczególnie te przeciwzakrzepowe.

Nie traktujmy lapacho jak popołudniowej herbatki, kurację stosujmy miesiąc co najwyżej i tylko wtedy gdy mamy jakieś kłopoty z ciśnieniem tętniczym, krążeniem, wrzodami żołądka a przede wszystkim z „zaziębieniem”. Zewnętrznie robimy sobie okłady z tej samej herbatki na wypryski, oparzenia, grzybice, stany zapalne, bóle reumatyczne, bąble po komarach czy osach. Piszę ten post i ponownie zachwycam się nad możliwościami lapacho. I zastanawiam się, dlaczego dopiero Magda przypomniała mi o nich? Dlaczego już nie stosuję go gdy mnie dopadnie jakiś drobny „zazięb”? Przecież nie jestem w ciąży!

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments