NALEWKA PROPOLISOWA (dla zdrowotności)

Zastosowań propolisu jest mnóstwo, bo jest naturalnym antybiotykiem, bez skutków ubocznych i już tylko z tego powodu naprawdę warto do niego wrócić.

Właśnie dostałem słoik pysznego majowego miodu od zaprzyjaźnionego pszczelarza wraz z porcją propolisu. Propolis jest świeżutki, wygląda jak brązowozielona, twardawa kupa i tak mniej więcej smakuje, więc w takiej postaci jest raczej niejadalny. Ale za to pięknie pachnie i ma ogromną moc, gdy przerobimy go na nalewkę propolisową. Kiedyś to była obowiązkowa pozycja w domowych apteczkach, teraz jest mniej popularny, a szkoda! Szkoda, bo jest naturalnym antybiotykiem, bez skutków ubocznych i już tylko z tego powodu naprawdę warto wrócić do tego specyfiku naszych babć.

Pewnie, że nalewkę można kupić, kto bogatemu zabroni, ale proszę pamiętać, że żyjemy w epoce kłamstw i oszustw. Proszę więc liczyć się z tym, że kupna nalewka propolisowa może nie mieć niczego wspólnego z prawdziwym propolisem. Oszuści są w stanie sprzedać wszystko, czego chcemy, zrobione z mułu i dykty, za to za horrendalną cenę. Tylko produktu sporządzonego „własnymi ręcami” (jak kiedyś mawiał Pietrzak) możemy być pewni. Zatem zaczynamy od oryginalnego propolisu, który składa się z żywicy, wosków, olejków eterycznych, pyłku kwiatowego i wydzielin pszczelich. Warto mieć zaufanego pszczelarza, bo na targu wcisną nam zwykłe śmieci z ula, a nam chodzi o autentyczny kit pszczeli, którym pszczoły uszczelniają ul.

Gdy już mamy prawdziwy propolis, rozdrabniamy go i zalewamy spirytusem. Na 10 dkg propolisu pół litra spirytusu, ale ja to robię zawsze „na oko”. Stoi sobie przez dwa tygodnie w ciemnym, chłodnym miejscu, ale w tym czasie powinien być wstrząsany kilka razy dziennie. To ważne, jeśli chcemy mieć super produkt. Po dwóch tygodniach przez gazę odsączamy płyn do ciemnej butelki i wstawiamy do naszej apteczki. Osad możemy wykorzystać, smarując nim bolące stawy, a żeby mocniej zadziałał warto po chwili posmarować to samo miejsce DMSO. Naprawdę warto! 

A w apteczce mamy swój lek pierwszej potrzeby przy zaziębieniach! 15-20 kropli na łyżeczkę cukru przy kaszlu czy anginie trzymamy w ustach jak cukierka, albo 50 kropli na szklankę ciepłej wody i płuczemy gardło. Wszelkie zranienia, owrzodzenia, grzybice, odleżyny, a także oparzenia także traktujemy propolisem, tym samym, którego używamy do płukania gardła. A czy wszyscy wiedzą, że to świetny specyfik na ból zęba i coraz popularniejszą paradontozę? Przykładamy wacik nasączony propolisem i to wszystko!

Zastosowań propolisu jest mnóstwo, więc jeszcze kilka wybiórczo: Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy – dwa razy dziennie setka ciepłego mleka plus kilkadziesiąt kropli nalewki (do pięćdziesięciu) albo ta sama ilość kropelek na szklankę namoczonego siemienia lnianego i popijamy pomiędzy posiłkami. Problemy z wątrobą – dwa razy dziennie 50 kropli na szklankę letniej wody. Zapalenie pęcherza i dróg moczowych – to samo tylko trzy razy dziennie. Jest tego naprawdę dużo  więc może jeszcze jedno zastosowanie ku pokrzepieniu serc: Gdy Was dopadnie tupot białych mew, pamiętajcie, że pięknie łagodzi kaca!

I tym optymistycznym akcentem kończę piątkowy post, nie omieszkam jednak zaprosić Was serdecznie do mojego ogródeczka na pogaduchę o mocy sugestii pt: NIE DAJMY SIĘ ZMANIPULOWAĆ. A w ogródeczku kwitnące piwonie! Będzie miło jeśli dacie znać w komentarzu jeśli coś Wam się spodoba: obojętne pogaducha czy piwonie.  

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments