OTWÓRZMY SIĘ NA NOWE

Prawie zawsze staramy się odrzucać rzeczy nowe, bo wszystko, co nowe irytuje, zmuszając nas do zmiany samych siebie.

Jako społeczeństwo my Polacy nie odbiegamy od innych. Tak jak wszyscy inni nie znosimy nowości. Nikt tego nie lubi, bo zawsze wolimy gorsze stare, ale znane, niż lepsze nowe, ale nieznane. Czy nie inaczej było z Jezusem, który głosił dobrą nowinę? Nie przyjęła się wcale nie dlatego, że była zła tylko dlatego, że była nowa. Prawie zawsze staramy się odrzucać rzeczy nowe, warto to sobie uświadomić. Wszystko, co nowe irytuje, bo zmusza nas do zmiany samych siebie. A często wymaga, aby przyznać się do pomyłki, a to jest najtrudniejsze.

Każdy stara się dociec prawdy, ale gdy się o nią otrze, nie czuje się z tym dobrze. Ilu jest wśród nas otwartych na prawdę bez względu na konsekwencje? Nieważne dokąd nas to zaprowadzi, idziemy niestrudzenie w jej kierunku. Idziemy, bo wierzymy, że kiedyś ją poznamy? Nie, to nie jest wiara! Każda wiara daje nam pewność, co prawda bez dowodów, ale to nie ma znaczenia. Wierzymy, bo wierząc, czujemy się bezpiecznie. Otwierając się na „prawdę” nie mamy żadnej pewności, z czym się spotkamy.

Namawianie do wybudzenia wiąże się z nieustającą niepewnością i wątpliwościami. Mnie na przykład podnieca taka wędrówka i staram się otwierać na całość. To wale nie znaczy, że połykam wszystko, co do mnie mówią i co mi pokazują. Staram się to przepuścić przez pole serca i sprzeciwiam się, gdy czuję, że coś mi tu nie gra! Ale ten sprzeciw nie wynika z oślego uporu tylko z otwartości! Chyba już wszyscy słyszeli o nowym globalnym ładzie, ale czy każdy przefiltrował przez swoje serce wszystkie przesłanki, fakty i działania władz?

Anthony William, ten od oczyszczania sokiem z selera naciowego, każe nam pozbyć się z jadłospisu jajek i nabiału. Dowodzi dość przekonująco, że to najlepsza pożywka dla wirusa Epstein-Barra. Podobno ten wirus jest odpowiedzialny za wszystkie poważne choroby. Problem w tym, że oficjalna nauka wciąż promuje nabiał, a o żółtkach jajek niezwykle ciepło mówi wielu terapeutów, z Jurkiem Ziębą włącznie. Żółtko jest przecież tą słynną żółtą pigułką, która zawiera w sobie wszystkie składniki potrzebne człowiekowi. Więc jak? Jeść czy nie jeść?

Gdy jeszcze prowadziłem sesje hipnoterapii, zalecałem patientom żółtka, i to w dużej ilości, szczególnie wtedy gdy byli wycieńczeni po chemioterapii. Do tej pory uważam, że sok z selera jest jednym z lepszych sposobów na pozbycie się nie tylko metali ciężkich, ale wielu innych śmieci z organizmu. Ale trafiali mi się patientci, którzy nie byli w stanie przełknąć żółtka albo soku z selera. Mówiłem wtedy – odstaw! Bo najważniejsze są sygnały, jakie daje Twoje ciało! To, co jest dobre dla mnie, niekoniecznie musi być najlepsze dla Ciebie! Sygnały z ciała są naprawdę ważne. Sygnały z duszy są jeszcze ważniejsze, ale o tym piszę prawie w każdym poście, prawda? 

 848 – ilość odwiedzin