WWOLNOŚĆ I SWOBODA

Prawdziwa wwolność przychodzi do nas po pewnym czasie, wraz z rozszerzoną świadomością, niezależnie od wszelkich zewnętrznych czynników.

Wraz z końcem tygodnia kończę temat rozwoju duchowego najważniejszą cechą, jaką powinna mieć każda osoba uduchowiona. Doskonale rozumiem, jak ważna jest otwartość na nowe pojęcia, odkrycia naukowe i pojawiające się fakty, a także wrażliwość na sygnały z pola serca, empatia i umiejętność połączenia z polem kwantowym. To wszystko ma ogromne znaczenie, ale najważniejszą cechą jest wwolność. Niewolnik nigdy nie będzie uduchowiony, bo wciąż się czegoś boi. W dzisiejszych czasach plandemicznej głupawki jest to szczególnie widoczne i może być wskaźnikiem rozwoju duchowego.     

Wwolność nierozerwalnie wiąże się z odpowiedzialnością za własny los, a mało kto chce włożyć coś takiego na swoje barki. Nie ma co się dziwić. Ludzie od początku dziejów byli terroryzowani i musieli się podporządkować komuś z większym kamieniem, majątkiem czy koroną. Silniejsi zawsze rządzili słabszymi, i tak jest do tej pory. Nic się nie zmieniło.

Prawdziwa wwolność przychodzi do nas wraz ze świadomością, niezależnie od wszelkich zewnętrznych czynników. Delektuj się smakiem czerwonego wina, płacz na komedii romantycznej oglądanej w telewizji, zażyj tabletkę paracetamolu gdy boli cię głowa, ale nie bądź niewolnikiem wina, telewizji i pigułki! To oczywiste, że żyjemy w XXI wieku i musimy akceptować taką rzeczywistość, jaką on nam przynosi, ale przecież można mieszkać w okupowanym kraju, a mimo tego być wolnym! Nawet od medytacji można się uzależnić, i jeśli nie możesz żyć bez 20-minutowej medytacji rano i wieczorem, jesteś jej niewolnikiem!

Niewątpliwie życie według zasady Jurka Owsiaka żyjta jak chceta najtrafniej oddaje poczucie wolności, o jakie nam chodzi. Nic dziwnego, że ta dewiza wzbudza wściekłość hierarchów kościelnych, władzy i każdego, kto wie lepiej, jak powinniśmy żyć. Róbta co chceta daje nam przecież wwolność, prawdziwą wwolność w wyborze stylu i jakości życia. Jednak znakomita większość z nas rezygnuje z możliwości wyboru na rzecz konformizmu, miernoty i pospolitości. Kładą uszy po sobie i przyjmują to, co przynosi im los. 

Wwolność i swoboda są w zasięgu naszych możliwości, a sposób ich osiągnięcia nie jest żadną wiedzą tajemną. Nie usłyszycie o tym w szkole czy w kościele, bo taka wiedza nie jest po myśli władzy, która chce dorwać się do naszej energii życia. Tym bardziej że ta wiedza jest banalnie prosta. Osiągnąć wwolność może każdy, kto pozwoli sobie na wwolność myślenia! A to z kolei umożliwi mu stworzenie własnych zasad budowania swojego losu, bez oglądania się na przekonania i dogmaty innych. Nasze zasady nie powinny mieć żadnych granic, jeśli tylko nie naruszają praw i wolności innych ludzi, to oczywiste. Władza, kościół, rodzice, przyjaciele, znajomi zrobią wszystko, żebyśmy tego nie zrobili. Nikt przecież nie chce, żebyśmy sobą rządzili!

Z tymi króciutkimi fragmentami książki „Nie daj się umrzeć, czyli miłość rządzi” na temat wolności zostawiam Państwa w ten piękny, jesienny weekend z nadzieją na spotkanie w poniedziałek. Trzymajcie się cieplutko!

P.S.

Proszę się nie denerwować na tę moją „wwolność”. Mnie też denerwuje, ale to są wymogi SEO, które nie akceptuje powtórnego użycia tego samego wyrazu. A wolność już kiedyś użyłem. Gdy jeszcze kiedyś będę chciał jej użyć muszę napisać wwwolność. Wiem, że to jest chore, ale żeby tylko to, prawda?  

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments