BEZ FIRANEK

Przekonania, wzorce, zasady — to śmieci mocno zabetonowane w naszej podświadomości. Tak jak firanki w oknach, które obowiązkowo wiszą w polskich domach.

Kocham życie, bo każda jego chwila daje nam szansę na przebudzenie. Bez względu na to, przez jaki czas i jakim dupkiem byliśmy zawsze mamy możliwość wyjść z ciasnoty naszego ograniczonego umysłu i spojrzenia na świat spokojnym sercem Obserwatora. Sercem, sercem, bo jeśli wsłuchamy się w serce, błyskawicznie wychwycimy to wszystko, co oceniamy nieświadomie lub tendencyjnie. Równie łatwo zorientujemy się, co wzbudza w nas opór, a co kochamy bezwarunkowo. Po raz kolejny powtórzę zatem, że tylko otwarcie się na życiowe doświadczenia i odrzucenie reakcji nawykowych wybudzi nas całkowicie. Nasze przekonania, wzorce, zasady — to śmieci, których miejsce jest w śmietniku!

Wiem, że to niełatwe, bo śmieci siedzą mocno zabetonowane w naszej podświadomości. Tak jak firanki w oknach, które obowiązkowo wiszą w polskich domach. Gdy dawno, dawno temu pojechaliśmy z małą żonką do Szwecji, byliśmy zdumieni, że Szwedzi nie mają firanek. Pomysł zakiełkował, ale przez całe lata nie stać nas było na wyrzucenie firanek. W końcu jednak zrobiliśmy to i od kilku lat we wszystkich naszych pomieszczeniach nie ma firanek! Nie o to chodzi, że to siedlisko kurzu i drobnoustrojów, mamy teraz poczucie otwarcia się na świat! Mieszka się wspaniale, ale przenosząc pomysł na płaszczyznę duchową, mogę spokojnie napisać, że dopiero z czystym, otwartym sercem  możemy wejść w świadome, wolne i szczęśliwe życie.

Wiem, że większość czytelników moich postów dostaje wysypki na pupie gdy piszę, że jestem szczęśliwy. Tak, teraz w smudze cienia jestem szczęśliwy jak nigdy jeszcze nie byłem, chociaż miałem wyjątkowo szczęśliwe życie! Nikt nie lubi czytać czegoś takiego, bo ranię Ego moich czytelników! Co oni sobie myślą? Że mam nieograniczoną ilość kasy, mieszkam w willi z basenem i jeżdżę najnowszym modelem porsche! I jeszcze się sk… chwali! A my wiążemy koniec końcem za te polskie dwa tysiące, wciąż w strachu, że stracimy pracę albo że coś złego zdarzy się w rodzinie.   

Informuję zatem, że mam jedną z najniższych emerytur, oszczędności rozkradli mi doradcy finansowi, mieszkam w bliźniaku, który był najbrzydszym bliźniakiem pod Warszawą gdy go kupowaliśmy 30 lat temu, a jeżdżę dwudziestoletnią Renault Laguną. I jestem naprawdę szczęśliwy. Jestem także przekonany, że ogromna większość ludzi, którzy uważają się za nieszczęśliwych, także są szczęśliwi! Tylko boją się do tego przyznać. Bieda i narzekanie na zły los daje im przecież dużo więcej niż banalne szczęście. Szczęście nie tylko nic nie daje, ale najczęściej odbiera to wszystko, co kiedykolwiek mieliśmy, kim byliśmy, co osiągnęliśmy! I co z tego, że byłeś ministrem, skoro TERAZ jesteś szczęśliwy?  

W tej sytuacji kto przyzna się, że jest szczęśliwy? Miliony ludzi na świecie żyje w nieszczęściu, bo postanowili być nieszczęśliwymi. Najczęściej nieświadomie, ale ile razy mam pisać o wybudzeniu? Jeśli to zrozumiemy, wybudzimy się właśnie i zaczniemy inaczej myśleć, czuć, reagować! Wyrzucimy firanki (to tylko symbol i jeśli ktoś lubi być zafirankowany to ja nie mam nic przeciwko temu) tak samo jak nasze stare, nienaruszalne przekonania i wreszcie na własnej skórze poczujemy szczęście, które przecież jest zjawiskiem powszechnym.

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments