PRZEBUDZENI i ŚPIĄCY

Przebudzeni są wrzodem na dupie tego świata, nie mówiąc o naszym ukochanym i umiłowanym kraju. Tak samo było z Jezusem czy Buddą.

Przebudzeni – wciąż o nich słychać. Skoro już utarło się, że ludzi myślących nazywa się teraz przebudzonymi, czytelników tej strony też tak możemy określić. Z komentarzy, jakie tutaj zamieszczacie, wynika, że wcale nie jesteśmy kochani z tego powodu. Powiedzmy sobie szczerze, jesteśmy wrzodem na dupie tego świata, nie mówiąc o naszym ukochanym i umiłowanym kraju. To normalne, że wszyscy są do nas wrogo nastawieni, bo śpią sobie smacznie pod covidową maseczką, a tu ktoś ich bezczelnie budzi, szarpiąc za ramię.

Nie budź niewolnika, może właśnie śni o wolności – znacie zapewne ten aforyzm. Tak pięknie oddaje stan świadomości Polaków XXI wieku! Uwielbiamy swoje sny, coraz bardziej je ubarwiamy, delektujemy się nimi i zachwycamy. Bóg, honor, ojczyzna, Chrystus narodów, ojczyzna wolna i niepodległa, Maryjo królowo Polski… Wiecie co Prawdziwi Polacy czują gdy tacy popaprańcy jak my zaczynamy krzyczeć – obudźcie się?! Czują się skrzywdzeni, bo chcą dalej spać! Nie chcą się budzić, bo gdy skończy się sen kolorowy, sen malowany pozostaje tylko twarz wtulona w kotlet schabowy panierowany! I szara zamaseczkowana rzeczywistość z perspektywą czwartej fali!

Czy pamiętacie jakie nadzieje zapłonęły w naszych sercach gdy weszliśmy do Unii Europejskiej? Śpiący nie widzą jednak, że po szesnastu latach mamy najniższe zarobki w całej Unii. Polacy są najbiedniejsi (chodzi o nasz majątek na osobę) a płaca minimalna jest jedną z najniższych w Europie. Za to mamy inflację jedną z najwyższych. A o czym świadczy 4 miliony Polaków, którzy wyemigrowali za granicę w tym okresie? A może to oni są przebudzeni?

Przez dłuższy czas liczyłem na to, że ludzie się jednak przebudzą in gremio, a ich świadomość powędruje trochę wyżej na drabinie Hawkinsa (dokładne wyjaśnienie w Popierdywaniu metafizyką). Tak to wyglądało jeszcze niedawno, ale już tak nie wygląda. Niczego to nie zmienia ani trochę i nie opadają mi ręce i nogi z bezsilności. Nigdy nie pisałem i nie piszę swoich książek czy postów tutaj, żeby kogoś zmieniać czy nawoływać do zmian. Ale to wcale nie znaczy, że nie będę pisał o tym co myślę! Mam nadzieję, że wszyscy przebudzeni podzielają moją zasadę: nie narzucamy swojego oglądu rzeczywistości, ale nie omieszkamy przedstawiać go jasno i bez ogródek gdy zachodzi taka potrzeba.

Zdajemy sobie sprawę, że świat jest zawsze przeciwko  tym, którzy głoszą swoją prawdę różną od tej obowiązującej. Tak było z Jezusem czy Buddą więc nie protestujmy gdy powoli stajemy się małymi Buddami. Ludzie sobie śpią, ale my jesteśmy przebudzeni i nie mamy zamiaru udawać śpiących. Będziemy głosili swoją prawdę, co nie jest znowu aż tak brawurowe, w końcu teraz już nie krzyżują i nie palą na stosach. Nawet kaganiec złożony na usta nie zabroni nam jej spod niego wymruczeć, prawda?