SAMOUZDRAWIANIE

Samouzdrawianie to wejście w najciemniejsze zakamarki duszy aby osiągnąć równowagę pomiędzy ciałem, umysłem i duszą.

Samouzdrawianie to wejście w siebie, czyli medytacja. Znam takich, którzy nie wiedzą, co to jest medytacja i jak się do tego zabrać. W każdej z moich książek znajdziecie na to mnóstwo sposobów.  Chociaż…  Medytacja to nic innego jak poświęcenie jakiegoś określonego czasu sobie. Trzeba znaleźć kilka minut, pół godziny czy godzinę na to, żeby nie zajmować się niczym innym tylko sobą. Usiąść w ciszy i nic nie robić tylko obserwować siebie i to, co płynie z naszego wnętrza. Tyle że to jest absolutnie niemożliwe dla większości zabieganych ludzi.

Terapia, którą stosuję na moich sesjach, zaczyna się od tego właśnie. Patient musi zaakceptować, że jego priorytetem od dziś będzie on sam! Nie dzieci, mąż, żona czy praca, ale jego samopoczucie i dobrostan! Dlatego wymagam, aby przyrzekł(a), że samouzdrawianie będzie celem i przynajmniej w okresie czterech tygodni (tyle trwa terapia) poświęci SOBIE przynajmniej dwie godziny dziennie. Wszyscy przyrzekają, ale tylko część dotrzymuje przyrzeczenia. I oni naprawdę wychodzą z najcięższych problemów!

Miałem ostatnio nowotworowego patienta z przerzutami aż do kości. Każde dotknięcie sprawiało mu ból, bo jego ciało było kompletnie zniszczone przez chemioterapię. Dodam, że to człowiek inteligentny, a nawet sławny w swojej dziedzinie (dzbany do mnie nie przychodzą). Podjął decyzję, że jego nowotworami będą zajmować się onkolodzy, a ja mam go wesprzeć duchowo i niekonwencjonalnie, czyli odsłonić jego najciemniejsze zakamarki duszy. Wyjaśniłem, że zanim do tego dojdzie, trzeba skupić się na równowadze pomiędzy ciałem, umysłem i duszą.  Ustaliliśmy zatem, co powinien zrobić, a ja mu mozolnie opisałem i demonstrowałem, na czym polega samouzdrawianie w pierwszym etapie: oczyszczanie ciała, rytuały, ćwiczenia antyrakowe, medytacje itd. Był zachwycony propozycjami i wyszedł z sesji radosny jak Rysiu Czarnecki po szczepionce

Po tygodniu przyszedł do mnie, a ja zapytałem jak sobie radzi z zadaniami, jakie dostał. Okazuje się, że nie zrobił nic! Ma zbyt dużo zajęć, a moje zalecenia wymagają skupienia, ciszy i spokoju. Doszedł więc do wniosku, że będzie sobie skrupulatnie spisywał wszystkie propozycje i zacznie samouzdrawianie w wakacje. Zawsze latem wynajmują z żoną domek na Mazurach i tam w ciszy i spokoju skrupulatnie wdroży tę miesięczną kurację. Zauważcie państwo, facetowi rak wychodzi każdą częścią ciała, a on zajmie się sobą dopiero latem, bo teraz NIE MA CZASU! Jak się zapewne domyślacie, pomimo jego głośnych protestów na kolejne dwie sesje już go nie przyjąłem. I jedno miejsce podczas tego weekendu będzie niewykorzystane. 

Pewnie uważacie, że taki przypadek to rzadkość? Wręcz odwrotnie, to standard! Ludzie nie chcą skupiać się na sobie, bo to wymaga wysiłku, a czasami boli. – Czytałe(a)ś coś o szkodliwości noszenia maseczek? – pytam czasami. – Nie mam czasu zajmować się bzdurami – to najczęstsza odpowiedź. Szczepionki, łamanie konstytucji, zadłużanie Polski – to też bzdury, na które nie ma czasu. Tak samo jak medytacje, oczyszczania, ćwiczenia, czyli samuzdrawianie. Liczy się zarabianie kasy a dla relaksu serial przy piwku. I tego państwu z całego serca nie życzę! Do poniedziałku zatem, ale ostrzegam! W poniedziałek przedstawię niezwykle kontrowersyjny materiał.

P.S.

Z ostatniej chwili. Zmieniono mi termin i miejsce niechcianego szczepienia. Termin Twojej wizyty został zmieniony na 17.04.2021, 14:40 – Bohaterów Warszawy  51 w Szczecinie. To o miesiąc wcześniej i o 50 kilometrów dalej. Teraz to już 564 km. I jak ich nie kochać!